Z dziejów kultury robotniczej

Świat pracy na ziemiach obecnej Polski wypracował ponad 100 lat temu swój własny świat kultury. Dawał on poczucie godności i tworzył podstawy solidarności klasowej.

Piotr Bojko

Kultura robotników nie jest tożsama z kulturą robotniczą. Kultura robotnicza, klasowa na ziemiach polskich zaczęła kształtować się w końcu XIX wieku, wraz z rozwojem uprzemysłowienia, ruchliwości społecznej, rozwojem cywilizacji wielkomiejskiej, podnoszeniem się poziomu wykształcenia. Nie można jednak pominąć roli ruchu socjalistycznego w kształtowaniu się tej kultury.
„Wpływu ruchu robotniczego na kulturę robotników nie można ograniczać do sfery życia politycznego. Stwarzał bowiem bodźce przyspieszające przyswajanie sobie przez robotników ogólnonarodowej kultury wysokiego poziomu. Aktywny ich udział w ruchu socjalistycznym w mniejszym lub większym stopniu wywierał również wpływ na postawy robotników w życiu codziennym, sprzyjając m.in. upowszechnianiu się nowych form spędzania czasu wolnego (czytelnictwo, zabawy bezalkoholowe itp.), jak również zasad współżycia rodziny”  – pisała socjolog Anna Żarnowska w pracy zbiorowej „Wokół tradycji kultury robotniczej w Polsce”.
W czasach PRL badania nad kulturą robotniczą zdominowało patrzenie przez pryzmat ruchu robotniczego (a właściwie jego wizji pasującej aktualnie panującej grupie biurokracji PZPR). Obecnie jednak zupełnie pomija się to dziedzictwo, podważając znaczenie samej kultury robotniczej, a praktycznie kładąc kreskę na samych robotnikach – hołubionych przez polską inteligencję w 1980 roku, i pogardzanych 20 lat później.

Czy to odrębna kultura?

Spojrzenie na kulturę robotniczą w Polsce mieściło się między dwoma biegunami. Stanisław Ossowski pisał: „Proletariat wytworzył swoiste postawy moralne, wytworzył wzór proletariusza bojownika, nie stworzył jednak swoistej kultury, ogarniającej różne dziedziny twórczości i życia duchowego”.
Stefan Czarnowski ripostował: „Zaczął robotnik wytwarzać swoistą kulturę przeciwstawiającą się bezwzględnie kulturze drobnomieszczańskiej i burżuazyjnej, aczkolwiek, rzecz prosta, szeroko zużytkowując elementy przejęte od jednej i drugiej. Widzieliśmy, że ta kultura jest wszechstronna, że obok filozoficznego i moralnego nie brak jej gospodarczego i artystycznego wyrazu”.
Rola Kościoła w kształtowaniu się kultury robotniczej, była o wiele mniejsza niż się sądzi, czy można by dzisiaj przypuszczać. Przejście do pracy w zakładzie, zamieszkanie w mieście ułatwiało wyrwanie się spod kurateli proboszcza, co dodatkowo wzmagała antyklerykalna (choć nie antyreligijna) propaganda ruchu socjalistycznego. Środowiska robotnicze przełomu XIX i XX wieku mogą służyć za wzór współczesnej polskiej religijności – uczestnictwo w uroczystościach kościelnych, choć bez przesady, połączone z krytycyzmem wobec księży.

W imię godności

Co kultura robotnicza dawała robotnikowi? Przede wszystkim to, o czym dzisiaj coraz mniej się pamięta – poczucie własnej godności. „Uznanie dla wartości pracy łączyło się z robotniczym poczuciem godności, opartym na ogólnoludzkiej potrzebie uznania godności każdego człowieka. Podstawowa norma, uznawana w różnych robotniczych środowiskach, nakazywała jednakie, sprawiedliwe traktowanie wszystkich ludzi i ich godności” – stwierdził badacz Edward Pietraszek. Jak widać różni się to od norm hołubionej we współczesnej Polsce kultury szlacheckiej, w której szlacheckie poczucie godności łączyło się z demonstracyjnym wywyższaniem się i dystansowaniem od osób niżej usytuowanych na drabinie społecznej.
Co więcej okazywało się, że środowiska robotnicze sprzed wieku, mimo niższego poziomu wykształcenia, były bardziej otwarte i tolerancyjne niż wyższe warstwy społeczne. Jak stwierdził Pietraszek: „Ogół robotników, podobnie jak chłopów polskich, nie przejawiał uprzedzeń narodowych do robotników czy chłopów mówiących innym językiem, w tym do Niemców, z którymi się najczęściej stykano, jeśli nie występowały przy tym inne przyczyny. Uważano ich za podobnych sobie ludzi pracy, a nawet za członków tego samego ludu-narodu w sensie klasowym, jak na przykład na Śląsku, nawet gdy sobie tego nie uświadamiano. Uwidaczniało się to także na emigracji, gdzie zdarzali się i tacy robotnicy, nie tylko radykalnie lewicowi,  którzy myśleli o przyszłym zniesieniu granic i uczynieniu z Europy jakiejś wielkiej ojczyzny wszystkich ludzi pracy”.
Jak pięknie wspominał śląski pisarz Rafał Urban w „Pamiętnikach Opolan”: „Do sprośnego (prostego – przyp. red.) narodu należał tak samo chłop-niemra (Niemiec) z głubczyckiej okolicy, jak i chłop-krawak z hulczyńskiego kraju (a więc Czech), tak samo górnik z Tarnowskich Gór, jak pampuń z „goli” pod Białą Prudnicką, albo kobylorz spod Świętej Anny. Ale szlachcic albo mieszczanin nigdy nie należał do narodu, obojętnie, jakim on mówił językiem, anielskim, czy diabelskim”.
Robotnicza historia Śląska jest dzisiaj zupełnie zapomniana, a tym bardziej mało kto pamięta o kulturze robotniczej tego regionu. Warto jednak zwrócić uwagę, że to właśnie Śląsk jest praktycznie jedynym regionem w Polsce, gdzie kultura polska pozostała plebejską, nie zdominowaną przez kulturę szlachecką.
Dawne wartości
W ciągu ostatniego wieku kultura robotnicza tak w Polsce, jak w świecie uległa ogromnym przemianom. Zmieniła się sama klasa robotnicza, a pole kultury zdominowała kultura masowa, promująca wolnorynkowy indywidualizm (a przede wszystkim jego mit), kosztem tradycyjnej solidarności klasowej.
Warto jednak pamiętać o tych korzeniach polskiej kultury robotniczej, gdy piewcy liberalnej globalizacji piętnują kulturę robotniczą jako konserwatywną, autorytarną i nacjonalistyczną. Tymczasem to propaganda nacjonalistyczna rozpętana przez państwa i kapitał w XIX wieku stała się największym wrogiem oddolnego poczucia międzynarodowej solidarności robotniczej, to liberalna globalizacja niszcząc wszystko na swej drodze stała się kolebką odrodzonego nacjonalizmu i autorytaryzmu.  Odwołanie się do dawnych wartości klasy robotniczej – pracowniczej, ludzkiej solidarności, jest jedyną realną alternatywą dla upiornego świata, gdzie ścierają się demony liberalnej globalizacji i nacjonalistycznej reakcji.

Artykuł ukazał się w miesięczniku „Robotnik Śląski”

<< Wróć do poprzedniej strony